21 December 2014

Interstellar

17:37
"Do not go gentle into that good night,
Old age should burn and rave at close of day;
Rage, rage against the dying of the light."


W moich słuchawkach już drugi dzień leci soundtrack z Interstellar i znowu płaczę... Myślę, że nawet zrobiłabym to, czego jeszcze nie zdarzyło mi się wcześniej zrobić - pójść do kina na ten sam film drugi raz. Przewijam stronę z opiniami "kanapowych" kinokrytyków - tak bym ich nazwała. Niektórzy kompletnie rozczarowani. Myślę, że to fani "The Guardians of the galaxy", niekiedy inni, do ich grona należę ja, są pod niezwykłym wrażeniem.



Rozumiem rozczarowanie pseudo astronomów i fizyków: pewnie chcieli zobaczyć film w stylu dokumentalnych serii BBC albo Discovery Channel. Każdy z nich stara się podkreślić, że bracia Nolan stworzyli rzecz daleką od prawdy i nie opartą na dotychczasowych badaniach.  Uważąm, że nieliczne osoby mają podobną wiedzę jak T. Torn na podstawie prac którego powstał "Interstellar". Tematy naukowe powinniśmy zostawić dla naukowców. Przypomnijmy sobie także, że to jest jednak sience-fiction, w filmie powinno się znaleźć miejsce zarówno dla nauki jak i dla elementów zmyślonych. Niezwykłym znajduję fakt, że właśnie ten wymyślony element wygląda niesamowicie realistycznie, tak jakby wydarzenia "Interstellar" miały miejsce w niedalekiej przyszłości, że to jest wydarzenie z tego stulecia. Jeżeli ktoś oczekuje od Interstellar efektów specjalnych podobnych do kosmicznych bajeczek Marvella to wychodzi ze złego założenia. Cały film trzyma widza w napięciunie było ani chwili kiedy bym się nudziła, a po wyjściu z kina nie mogłam wyrazić wszystkich swoich emocji i wstrzymać łez.



Osobiście oglądałam "Interstellar" z trochę innej perspektywy. Plakałam od pierwszych minut i do tej pory wzrusza mnie jedna z idei tego filmu. Moim zdaniem to właśnie ona wywołuje u nas tą burzę emocji i kiedy układamy w głowie puzzle z xxx to tak na prawdę zastanawiamy się nad swoim własnym życiem i pewnie zadajemy sobie pytanie: jakich wyborów jesteśmy w stanie dokonać. Motywem przewodnim tego filmu jest zdanie głównego bohatera: "Wszystko co robimy, robimy z myślą o smoich dzieciach, każda nasza decyzja dąży do tego aby zapewnić im bezpieczeństwo".


Główny bohater zostawia swoją rodzinę bez nadzieji na powrót. Cel jest wyższy: podejmuje dycyzję w nadzieji zapobiegnięciu śmierci całej ludzkiej rasy, a przede wszystkim myśli o bezpiecznej przyszłości swoich dzieci. Okazuje się, że głównym problemem dla niego staje się nie kosmiczna przestrzeń a czas: minuty, godziny, dekady w dali od bliskich. Ból rozłąki tylko wzmacnia się z każdą chwilą: z każdym przesłaniem z domu, wiadomościach o tych, którzy już nie doczekają się na powrót, z każdą czasową przeszkodą. Pierwszy klopot daje do zrozumienia, czas jest rozkoszą i trzeba doceniać każdą chwilę i ostrożnie podejmować każdy krok. Różnych przeszkód będzie jeszcze dużo: zdrajca próbuje uciec by ocalić swoje życie, nieudane łądowanie na jednej z planet zabiera 23 lata ich życia, brak paliwa w statku kosmicznym wymusza na pozostałej ekipie rozdzielenie się. Najboleśniej przeżywałam drugą cześć filmu gdy okazuje się że powrót do domu jest niemożliwy, a i obiecana ucieczka ludzi z Ziemi jest mrzonką co burzy cały sens misji głównego bohatera.  Myślę że każdy kto oglądał "Interstellar" życzył Cooperowi znaleźć sposób na załamanie czasoprzestrzeni i powrót na początek swojej drogi rozpoczętej na Ziemi by móc wygrać z czasem i podjąć zupełnie inne kroki. Na koniec filmu słyszymy bardzo mocne słowa, których nawet nie oczekujemy od naukowców: "Może tak być, że miłość jest czymś większym, czymś co nie jesteśmy w stanie pojąć. Możliwe również, że miłośc jest świadectwiem, artefaktem innej przestrzeni do której nie mamy dostępu. Możemy doświadczyć miłości nawet jeżeli nie rozumiemy jej do końca." Kiedy nie wiemy czym mamy się kierować, bo wyszliśmy za granicę wiedzy poprzednich pokoleń, kiedy idziemy w ciemności, to miłość jest jedynym kompasem i tylko miłość zawiera odpowiedzi na wszelkie pytania. Te niezwykłe słowa proklamują to samo, co za swoich czasów stwierdzil Einstein: nasza wiedza jest mała i są pewne granice, których nigdy nie przekroczymy. Możemy budować nasze teorie w nieskończonność ale pewnych rzeczy się nie dowiemy.


Koniec tego filmu z jednej strony można nazwać optymistycznym: ludzie zostają uratowani dzięki odkryciu i odwadze Coopera. Co do jego własnego życia sprawa wygląda zupełnie inaczej - dla niego minęło zaledwie kilka lat, podczas których próbował zrobić niemożliwe i znów zobaczyć swoją rodzinę; dla nich mineło dosłownie całe życie.  Cooper zdążył zobaczyć córkę przed jej śmiercią. On wygrał czas dla innych ale nie dla siebie - ci dla których starał się znaleźć pomoc i do których tak bardzo chciał wrócić nie doczekali się jego powrotu. To jest tak bardzo zrozumiałe i namacalne i nietrudno znaleźć tu analogię do naszego codziennego życia w świecie, który budujemy dzisiaj. Jak często mówimy, że przepracowujemy się by zapewnić dzieciom lepszą przyszłość? Jak często zdarza nam się zostawić bliskich nam ludzi i wyjechać za granicę bo musimy dla nich więcej zarabiać? W końcu okazuje się że darowaliśmy czas swojego życia, marnując go dla kogoś innego a dla siebie pozostawiamy tylko krótkie chwile na pożegnanie się z tymi, którzy na nas czekali. Nasz umysł zajmują inne sprawy i obowiązki. Statystyki w pracy są ważniejsze niż stęsknione dziecko albo kariera i biznes ważniejsze niż nasi rodzice, którzy jako jedyni na całej Ziemi kochają nas bez względu na nic...



Interstellar nie ostawit was rawnodushymi w dodatku saundtrack Hansa Zimmera utrzymuje nakal strastej zastępując wszeliakie efekty..


Не позволяй себе уйти смиренно в ночи тьму 
Не дай погаснуть раньше срока свету своему! 
Старо как мир: Пришли мы ниоткуда, 
А срок настанет - сгинем в никуда 
Так радуйся, не сгинул ты покуда,
Цени минуту, как ценил года!



Надеюсь, многие из Вас уже успели посмотреть "Интерсталлар" в кинотеатрах, а даже если нет, мой отзыв вдохновит Вас посмотреть его как минимум два раза. Уже второй день подряд в моих наушниках играет саундтрек, и я снову плачу. Одновременно пролистываю отзывы "диванных" кинокритиков на сайте kinopoisk.ru. Те, кто привык к экшнам "Стражи Галактики" страшно разочарованы, другие, и к ним отношусь я, делятся своим восторгом.



Отчасти понимаю псевдо-астрофизиков: каждый хочет поделиться своими небольшими знаниями в этой области и раскритиковать каждый момент из фильма. Я не думаю, что все мы обладаем такими же знаниями и опытом как и Т. Торн,  который непосредственно участвовал при написании сценария. Поэтому позволю ученым обсуждать научную сторону этого фильма. Тем более, давайте не будем забывать, что "Интерстеллар" - это sience-fiction, a не документальный фильм BBC. Это подразумевает под собой некоторую долю выдумки и сказки, которые, стоит отметить, показаны настолько реалистично и логично, что складывается впечатление, что все события фильма имели место в недалеком будущем человечества. Если кто-то из Вас ожидает от "Интерстеллар" спецэффектов из фильмов Marvell, то советую заранее приготовиться. Напряжение создается благодаря отличной актерской игре и безукоризненному саундтреку Hansa Zimmerа.



С первых минут фильма из моих глаз текли слезы и даже сейчас, спустя несколько дней, я мысленно возвращаюсь к одной из главных идей этого фильма. Это не только вопрос о пространстве и времени с перспективы возможности путешествий за пределы нашей солнечной системы. Это вопрос о пространстве и времени, разделяющими нас и наших близких. Купер, так зовут героя МакКонахи, подчеркивает: "Как только у нас рождаются дети, все наши поступки и дела направлены на то, чтобы обеспечить им безопасность". Он соглашается на рискованное путешествие без надежды вернуться домой не из корыстных и эгоистических побуждений. Купер понимает, что от него и его опыта зависит спасение человечества и в первую очередь - его семьи. Самым опасным врагом на его пути оказывается вовсе не черная дыра или кротовые норы. Главным его врагом оказывается время: минуты, года и десятилетия вдали от дома. С каждой минутой фильма становится только тяжелее и вместе с главным героем отсчитываешь секунды...


Преграды появляются на каждом пути: команда лишается товарищей, отчаяние толкает на предательство, несчастный случай забирает у них более 20 лет жизни....Тем временем с Земли приходят послания от близких: все более редкие и лишенные надежды. Приходится мириться с потерей близких без возможности сообщить им, что не все потеряно, что миссия все еще продолжается и космические первопроходцы все еще живы. Боль разлуки усиливается с пониманием того, что вся операция не имела смысла с самого начала, что дороги домой просто нет. Тем временем на Земле люди отчаянно борются за выживание, Мерф -дочь Купера - всю свою жизнь ищет решение самой сложной загадки космоса: времени, тем самым она пробует найти способ найти и вернуть своего отца. Во второй половине фильма мы услышим неожиданные и шокирующие слова из уст ученых: "Может быть, любовь — это нечто большее, что мы не в силах пока осознать. Может быть, это свидетельство чего-то... артефакт какого-то другого измерения, которое мы не в состоянии постичь. Может, нам стоит довериться любви, хоть мы и не понимаем ее сути" В темноте вселенной и неразведанных загадок космоса, потерянные и лишившиеся надежды люди действуют, полагаясь на свои чувства и инстинкты, ими движет только любовь к близким, обещания, данные прежде, страх за жизнь и безопасность семьи, как далеко бы она ни находилась. 



Конец фильма следовало бы признать преисполненным оптимизма: Купер и его дочь находят способ спасти человечество и дать ему новый дом. К сожалению, иначе дело обстоит с перспективы семьи Купера. Для него прошло всего несколько лет, тогда как его близкие успели прожить всю свою жизнь; единственное, кого он застает в живых - его престарелую дочь на пороге смети. "Родители не должны переживать своих детей,"- заключает Мерф. Получается, как бы Купер ни старался и не спешил домой, он так и не смог быть рядом в самые важные минуты ее жизни. Не это ли свидетельсво нашей собственной жизни, хоть и не преисполненной подвигов вселенский масштаба? Не мы ли добровольно принимаем решение тратить больше времени на работе, чтобы обеспечить детям лучшее будущее? Выезжаем за границу, с целью больше зарабатывать на содержание семьи? Кто в конце концов выигрывает: мы пропускаем момент, когда наш ребенок делает первый шаг или говорит первое слово, пропускаем возможность провести время с родными и успеваем только проводить их в последний путь... Ради чего? Не больше ли мы теряем, нежели выигрываем?



Не важно понравится или до глубины души разочарует Вас "Интерстеллар", обещаю, он наверняка не оставит Вас равнодушным!

27 October 2014

Daily hair routine

20:06
Przez bardzo długi czas wizyty u fryzjera nie sprawiały mi przyjemności i nasza rozmowa zawsze się zaczynała od słów "Pani wie że ma Pani bardzo suche włosy?" albo "Musi Pani używać maseczki nawilżającej do włosów" itd. Nie to żebym ignorowała te rady, raczej nie miałam nic do powiedzenia ponieważ tyle maseczek wypróbowałam przez ostatnie lata, że chyba nikt inny nie wypróbował tyle przez całe swoje życie. Każda możliwy sposób znaleziony w Internecie, od profesjonalnych kosmetyków do domowych sposobów, przeszła (dosłownie) po mojej głowie. Każda przynosiła różne efekty, czasami widoczne a czasami odczuwalne tylko przez mój portfel, także jeśli ktoś potrzebuje obalenia mitu, że żelatynowa maska działa tak samo jak laminowanie, szybko mogę przyjść z pomocą.
Ostatnia wizyta u fryzjera przekreśliła wszystkie poprzednie lata rozczarowań - już kilka dni czuję się niesamowicie i oczywiście dumna z siebie. "Pani ma włosy jakby z reklamy szamponu! Kolor jest przepiękny, tak jakby to było ombre, a przecież to naturalny odcień. Wcale nie są suche i są bardzo zadbane, nie wiem o co Pani się martwi!"
Było to bardzo przyjemnym zaskoczeniem, bo przez ostatni czas staram się jak najmniej zwracać uwagę na przereklamowane kosmetyki i ich nie stosuję. Dziesiątki blogerek chwałą produkty Makadamia czy np. szczotkę Tangle Teezer. Słyszałam ostatnio o kolejnej nowinie wśród szczotek: "szczotkę do mokrych włosów", która moim zdaniem, w samej idei jej istnienia, jest jak różny papier toaletowy: dla jedynki i dwójeczki :) Zrozumiałam że pora postawić na kompleksowe działanie, które będzie rozwiązaniem wszystkich problemów z włosami. Poniżej umieściłam mój krótki przepis na długie i piękne włosy.



 

Kompleksowe działanie zapewnia mi Cece Med; w moim przypadku to linia przeciw wypadaniu włosów. Wybrałam najlepszy moim zdaniem witaminowy kompleks dla stymulacji regeneracji i porostu włosów. Ten produkt zrobił w ostatnim czasie furorę na polskim rynku: jest niezbędny przy zmianie sezonów kiedy jak koty gubimy "futro" na każdym kroku. Kompleks zawiera szampon, odżywkę, balsam, suplement diety i ampułki do skóry głowy dla mocnejszej stymulacji cebulek włosów. Wiele kobiet już zdążyło je wypróbować i podzielić się zaskakującymi wynikami: po trzech miesiącach stosowania pojawia się znaczna ilość nowych włosów. Może oczywiście bez przesady, końska grzywa nie urośnie a na łysej głowie nagle nie pojawi się warkocz Fiony, ale nawet po pierwszym miesiącu mogę potwierdzić: na mojej szczotce zostaje coraz mniej włosów. Oczywiście trzeba pamiętać by po każdym myciu głowy użyć ampułki dla skóry głowy i codziennie brać suplement diety. Brzmi uciążliwie ale tak nie jest; ta procedura nie wymaga wiele czasu a wyniki jak się okazało mówią same za siebie.





Oprócz działania na skórę głowy za niezbędne uważam nawilżanie całych włosów aż do samych końcówek. Lubię w wilgotne włosy wmasowywać naturalne olejki bo dzięki temu utrzymują się one nawilżone. W tym celu dobrze sprawdził się olejek arganowy, 100% naturalny Argania Spinosa Kernel Oil. Taki można znaleźć m.in. u Scandia Cosmetics.


Na co dzień przed wyjściem z domu stosuję odżywkę w sprayu i jak do tej pory sprawdzały się wszystkie spraye od Schwarzkopf. Zresztą to jedyna firma z dostępnych w markecie której ufam.



Tips and tricks

Każda z nas ma swoje sposoby, bez których nie może się obejść jej pielęgnacja włosów. Przedstawiam moją piątkę tips and tricks:


  • Mycie głowy kończę zimną wodą, najlepiej źródlana albo gotowaną, równie dobrym będzie ostudzony wywar ze stokrotki. Włosy będą miękkie i lśniące.
  • Mokrych włosów nie zawijam w ręcznik. Nie robią tak nigdy w salonach fryzjerskich i Wam też tego nie polecam. Jeszcze lepszą opcją będzie suszenie włosów bez pomocy suszarki.
  • W domu zawsze trzymam pod ręką klamrę do włosów. Babciny sposób zapinania włosów? Może i tak ale najmniej szkodliwy.
  • Czeka na mnie trudny długi dzień i skomplikowana fryzura? Planuję wariant główny i zapasowy: jeśli cały dzień pada deszcz to nie ma sensu się męczyć i nakręcać włosy bo nie przeżyją nawet godziny.
  • Wieje tak że omal nie unosi z miejsca? Zapnij włosy, zrób kucyk, cokolwiek co uratuje włosy przed wieczornym wyrwaniem.

Na koniec: nie można zapuścić długich i zdrowych włosów tylko z pomocą kosmetyków. Najważniejszym czynnikiem wciąż pozostaje zdrowe odżywianie (albo suplementacja) i przyjmowanie odpowiedniej ilości płynów (czyli ok. 1,5-2 l na dobę).





6 March 2014

Trend: Hot or Not?!

21:59
Rok po roku, sezon po sezonie pojawiają się nowe tendencje w modzie. Watro mieć na uwadze, że w różnych miejscach są różne pojęcia piękności, stylu i kobiecości. Jednym z ciekawszych przykładów jest historia, która miała miejsce dawno temu w Chinach. Żył tam bowiem bardzo bogaty książę, który miał fioła na punkcie małych dziewczęcych stópek. Kobiety zaczęły masakrować swoje nogi aby uzyskać piękny (według księcia) wygląd, czyli stópki długości niespełna 10 cm. Nie będę gorszyć tu żadnymi zdjęciami bo skrzywdzone nogi bardziej przypominały płetwy morskiego zwierza. Z resztą, tu znajdziecie "wsztrząsające" przykłady: chińska moda.
Nie trzeba daleko szukać - w Rosji obecne pojęcie o kobiecym wygłądzie jest mylnie porównywane z czymś takim:

lub


Osobiście czułabym się zbyt niekomfortowo w pobliżu takich IT-girlz :D Ale znam wiele dziewczyn, które chcą przedłużyć wszystko co się da, zrobić podobne do złotej rybki usta i spełniać marzenia jakiegoś typa z Jeep'a. Jak oceniacie ten trend: Hot or not?

Z drugiej strony to co jest uważane za głupotę w jednym społeczeństwie, jest standardem w innym. Nic dziwnego, że rosyjscy faceci chętnie wybierają podobne dziewczyny i wcale nie widzą w ich wyglądzie podobeństwa do zwykłej dziwki.

Dla mnie sytuacja w Europie przedstawia się zupełnie inaczej. Przez pierwsze miesiące po przeprowadzce do Warszawy dziwiło mnie to, że jest tak wiele niezadbanych kobiet. Dokładnie tak: niezadbanych, zbyt prosto ubranych, z absolutnym chaosem na głowie. Tak, jakby w calej Europie zostały naraz zlikwidowane wszystkie sklepy z kosmetykami, normalnymi ubraniami i każdy jeden fryzjer przeszedł na emereturę. Dlatego właśnie bardzo szybko nauczyłam się poznawać w tłumie "wschodnie" koleżanki: ubrania podkreślające kształty sylwetki, zawsze rozpuszczone długie włosy i koniecznie szpilka. Fakt: rosjanka bądź ukrainka założy wysoki obcas nawet jak będzie na progu śmierci i wykończenia idąc nawet przez góry albo piaski Sahary. Czas w nowym miejscu robi swoje: nauczyłam się odstawiać na bok szliczne szpilki i zakładać balerinki, wyjmować z szafy parkę zamiast futrzanego płaszcza i kupować zwykły sweterek zamiast roskosznej przezroczystej bluzki. Inny świat - inne trendy... Zaczęłam więc zagłębiać się w temat modowych zainteresowań polskiej młodzieży: co jest hot a co jest not?

Wystarczyło zaledwie kilka miesięcy aby przypomnieć sobie słowa mojej przyjaciółki (dzięki Natalia!): modnie-nie modnie ale kobieta musi wygładać kobieco! Co to oznacza i co mam na myśli?
Wystarczy przejść ulicami miasta, wejść na kilka z przeszło miliarda stron blogerek albo przeczytać fora internetowe, gdzie ktoś wymienia i ocenia najmodniejsze trendy sezonu.
1. Ulice miasta podpowiadają, że... generalnie ludzie nie mają swoich pomysłów. Widać że mnóstwo stara się trzymać jednego stylu i wygłądać jak po kserokopiarce! Nie wyrózni Cię czerwona szminka skoro co druga Was używa tej samej.
2. Opinie na temat modnych trendów. Uważacie, że to jest bardzo subiektywny temat? Że każdy ma swój gust i chęć ubierania się w cokolwiek zechce? Zgadzam się z każdym stwierdzeniem, lecz niestety to jak wygląda tłum, czasem wyznacza wątpliwe pojęcie o modzie, kobiecości i seksowności.
Każdy typ ubrania odpowiada określonemu wydarzeniu, pracy, zajęciu a przede wszystkim wiekowi. Np. nikt nie zacznie nagle zakładać kamizelki ratunkowej idąc na zakupy albo na wieczór ze znajomymi. Albo wyobrażcie sobie dziewczyny z seriali Sex and the City bądź Gossip Girl. Czy któraś z nich chodziła na codzień w grindersach? Poniżej przedstawiam kilka trendów, które naprawdę nie pasują do każdej sytuacji i miejsca i w żadnym stopniu nie przyczyniają się do seksownego wyglądu, zwłasza młodych i wykształconych dziewczyn.

Trampki


Bez wątpliwości: są wygodne. Ale zakładając je razem z sukienką ryzykujesz wygłąd nastolatki wracającej ze szkoły. Hot or not? Raczej - not.



Creepers boots:


Modna stylizacja czy raczej widok hipstera:


Workersy:


Te buty jak najbardziej przypominają, że są rzeczy pasujące tylko i wyłącznie do pewnych profesji albo odpowiednich mniejszości, jak np greendersy :)



Połączenie oversize swetrów i długich spódnic. Nie mam nic przeciwko tym dwóm rzeczom, tylko że osobno, przy czym oversize sweter lepiej zostawić dla kameralnej atmosfery a długie spódnice wybierać starannie, pamiętając o swoim wzroście. Inaczej może pojawić się coś w tym stylu:


Boyfriend jeans. Są niezłe w polączeniu ze szpilkami. Ważne tylko nie pomylić się i nie podwijać byle jakich jeansów, zwłaszcza rozkloszowanych, bo natychmiast zaczynam szukać wzrokiem gumofilców.

 

Trudno sobie wyobrazić aktorki z Sex and the City ubrane w taki sposób :D

Z drugiej strony nikt nie wymaga żebyśmy wyglądały codziennie jak aktorki z czerwonego dywanu, lecz nie trzeba dużo czasu żeby małymi dodatkami podkreślić swoją kobiecość i zamiast ślepego kopiowania trendów, które wcale nie obiecuja stworzyć z każdej kobiety seksowną perełkę, zrealizować własne, często bardzo dobre pomysły. Jeśli tych zabraknie - mam dla Was kilka podpowiedzi, z których sama korzystam na codzień:
  • Sięgajcie po żriódła inspiracji. Czy to jest modny magazyn? A może sklep z ubraniami waszej znajomej? Może najcenniejszym żródłem modnych nowin jest i zawsze będzie internet? W takim układzie wiele ciekawostek można znaleźć na takich stronach jak:
 

  • Jeśli znajdziecie bardzo fajne polączenia, to starajcie się je "zanotować" i w taki sposób "zapamiętać". Na przykład wklejajcie obrazki do PinMe listy (np na Pinterest). W każdej chwili można będzie taką listę łatwo otworzyć i użyć jako pomysł na nowy dzień albo na kolejny shoppingowy weekend. Poczujcie się w roli swojego osobistego stylisty: zróbcie kolaż ze stylizacjami ulubionego magazynu mody i powieście go w swojej szafie. Tak każdego dnia i każdej chwili oczami będą dostępne wymażone stylizacje :)

  • Jeśli macie chwilę - zróbcie zdjęcie tej pięknej dziewczyny z lustra i zachowajcie je na później. Wystarczy dodać takie zdjęcie do własnego lookbooku lub na Pinterest. Zdjęcia te pomogą ocenić później zmiany które osiągnęłyście w swoim wyglądzie, podkreślić sukcesy i błędy (ale bez przesady ;) )
  • Nie ograniczajcie swojej fantazji ustalonymi przez kogoś trendami. Jeśli w tym sezonie są modne tylko rzeczy w stylu moro, rockglam i coś jeszcze, to wcale nie oznacza, że musicie wybrać coś konkretnego i nie wychodzić poza "ramy dozwolonego". Osobiście nie wyobrażam sobie jak kobieta lub facet może jednoznacznie stwierdzić w jakim stylu się ubiera. To raczej świadczy o kompletnym braku wyobraźni i twórczości. Trudno żeby Raulph Lauren albo Stella McCartni określili całe swoje wieloletnie tworzenie jednym-dwoma stylami. 
  • Starajcie się nie martwic o opinie innych, bo czy to ma w ogóle sens? Osobiście nie lubię ocen wydawanych przez nieznajomych mi ludzi: nigdy nie wiadomo kto ma jaki gust, humor i ogólny sposób wyrażania swoich myśli. Zastosuję dziwny przykład: jeśli człowiek preferuje biały zamiast czerwonego, to nigdy nie stwierdzi że czerwony mu się bardziej podoba.Kiedyś miałam przyjaciółkę, która mówiła że mam w każdych ubraniach mały biust. Zaczęło mnie to martwić, bo może serio wyglądam jak deska? Dopóki nie poszłam z nią na zakupy gdzie przez przypadek zobaczyłam co ona ma pod ubraniami... Starczy powiedzieć, że przestałam zamartwiać się tym tematem już na całe życie :) 
Nie zawsze mamy te talenty, których byśmy chcieli, nie zawsze nasz gust podoba się tłumom ludzi. Ale czy to ma zatrzymać nas przed próbami? Czy to, że ktoś określił hot trendami coś, w czym absolutnie nam nie do twarzy, musi nas irytować? Nigdy! Próbujcie trzymać się własnych zasad i kto wie, może nazwą Was kolejną Trendsetterką? :)





16 October 2013

Ciepła jesień w naszych domach

23:06
Każdy z nas w tylko dla niego wiadomy sposób próbuje utrzymać lato: ktoś drukuje zdjęcia z letnich wakacji, ktoś akurat wyjeżdża w stronę morza południowego, ktoś zmienia garderobę, zostawiając w niej kolory lata. Jednakże trzeba przyznać, że jesień niemiłosiernie szybko pojawia się w naszym życiu: z pierwszymi zimnymi porankami,  żółtawymi listkami i grzanym winem, które przychodzi zmieniając orzeźwiającemu mojito...
Często nie zwracamy uwagi jak szybko metamorfozy przyrody powodują metamorfozy naszego życia. Zupełnie zmieniamy nasz makijaż, gdyż teraz potrzebujemy mocniejszych kolorów i "nude" jest absolutnie niewystarczający; sięgamy po mocniejsze kolory szminki, bo teraz kusi nas burgund albo soczysta czerwień; nasze policzki jak najdłużej chcą zostać pełne kolorów brązu albo soczystych jagód. Jesteśmy coraz mniej chętni do letnich aromatów, które stają się niewystarczająco "bogate" i "ciepłe", lekkość piwonii albo cytrusa musi być ubarwiona aromatem skóry albo goździka, muskusa lub ambry.
Osobiście uważam, że niektórych zmian potrzebuje i wystrój naszego domu, gdzie teraz będziemy spędzać długie wieczory z kubeczkiem gorącej herbaty owinięci ciepłą kołdrą.... W pierwszej kolejności musimy zadbać o jesiennie ciepłe aromaty: czekolady, pomarańczy lub wanilii (a może macie inne preferencje i skojarzenia). Możemy zmienić zapach całego domu, najczęściej używanych kosmetyków a nawet zabrać kropelkę ze sobą, wybierając nowe perfumy (ale to już dłuższa historia).

Jeśli zgadzacie się z tym, że wasz dom potrzebuje nowych zapachów, to śmiało sięgajcie po:

  • woski
  • świece
  • saszetki lub aromatyzowane suszone kwiaty
  • perfumy do pomieszczeń (zazwyczaj mają dość intensywny aromat)
  • dyfuzory (nie są wydajne ale gwarantują najmocniejszy i długotrwały aromat)
  • kadzidełka (osobiście jeszcze nigdy nie trafiłam na dobry zapach)

Z tej listy osobiście wolę świece i dyfuzory bo one, jak już wspominałam, gwarantują najmocniejszy i długotrwały aromat. I tak, po kolei.
Świece.
Główne pytanie: jakiego producenta wybrać? Na pewno warto rozejrzeć trochę droższe propozycje, nigdy nie kuście się pięknymi zestawami z marketów. W 99% przypadków oferta nie warta swojej ceny.

Yankee Candels - niezła inwestycja aczkolwiek nie z najtańszych (na początku warto spróbować woski - mają te same aromaty co i świece).
Gdzie je można kupić:

Świeca - czas palenia zależy od rodzaju, więcej informacji: http://www.yankeecandle.com/customer-service/safety-and-burn-times/t

Woski - czas palenia około 8 godzin

Bomb cosmetics świece (czas palenia ok 45-50 godzin):
Gdzie je można kupić:
Cały październik  w drogeriach Hebe trwa promocja na świece bomb cosmetics. Cena świeczki to 34,99 zamiast 39,99 zł.




Pachnąca szafa
Gdzie można je kupić:
znacznie więcej informacji na temat produktów: https://www.facebook.com/PachnacaSzafa?fref=ts
Świece (czas palenia znacznie mniejszy niż yankee albo bomb).




Poza tym próbowałam wiele innych produktów firmy, jednak nie wszystko ma obiecany przyjemny aromat. Osobiście polecam saszetki do torebki i do prezentów (reszta trzyma zapach bardzo krótki czas), perfumy do pomieszczeń, świeczki i dyfuzory a także olejki eteryczne lub zapachowe (te pierwsze oczywiście bardziej naturalne i mają mocniejszą woń).

Dyfuzory.
Bez wątpliwości polecam dyfuzory Zara Home - te są warte swojej ceny (jeśli kiedykolwiek byliście w sklepach Zara Home, to ten niezwykły aromat jest utrzymany akurat przez te dyfuzory).
Gdzie można zobaczyć kupić:
sklepy Zara Home
sklep internetowy:  http://www.zarahome.com/webapp/wcs/stores/servlet/category/zarahomepl/en/zarahomepl/634525/Bath%2B%26%2BBody%2BLine

A tak właśnie zorganizowałam miejsce w domu pod nowe świeczki:



 

Upolowałam te ozdobne kwiatki w LIDLu za niecałe 25 zł :)

Jeśli również szukacie nowego zapachu do łazienki, to polecam wanilię. Uważajcie, gdyż nie każdy zapach wanilii w kosmetykach jest zachęcający, większość jest nie do wytrzymania. Z tego powodu wybrałam wanilię od Yves Rocher. Jak widać - szybko go zużywam :)
  

Jeśli pragniecie zmienić swoją kąpiel lub kosmetyki do ciała które tak przyjemnie nanosić na swoją skórę po kąpieli i czuć je przez wiele godzin, to śmiało sięgajcie po kremy/masła/żele od Pat&Rub by Kinga Rushin (nie są tanie ale bardzo wydajne). Z jesiennych zapachów mój numer jeden to Linia Rozgrzewająca z cynamonem, imbirem i goździkiem. Nawet mężczyźni po niego sięgają ;)


Mam nadzieję że pomogłam w kosmetycznej inspiracji tej jesieni :)

10 October 2013

Co może robić ciężarna kobieta całe dnie w domu: trzy lata jak trzy niezapomniane dni

19:40

9-10 października.  


Od trzech lat początek października ma ogromne znaczenie dla mnie  i mojej rodziny.
Równo trzy lata temu wyszłam na lotnisku im.Chopina tylko z dwoma walizkami żeby zacząć tu nowe życie, daleko od rodziny i tych wszystkich kłopotów i problemów, które pozostały w domu na zawsze.    

Pamiętam swój strach, niepewność i nawet twarze moich sąsiadów w samolocie. 
Pamiętam pierwsze dni w Warszawie, pierwsze rozmowy z rodziną teraz już tylko przez Skype'a; pierwszych znajomych i pierwsze dni nowego, zupełnie innego życia.

Trzy lata obróciły moje życie o 180 stopni: rozmawiam w zupełnie nowym i czasami ciężkim dla mnie języku, objechałam pól Europy, a w Polsce byłam w tylu miastach, że nie każdy polak odwiedził tyle przez całe życie.

Warszawa moim nowym domem, nawet sam termin "dom" ma dla mnie teraz inne, poszerzone znaczenie. Dom - miejsce gdzie mogę zostać z bliskimi dla mnie ludźmi i nieważne jak daleko jest on ode mnie: 2 przystanki autobusowe czy tysiące kilometrów. 

Przez te trzy lata powiększyła się moja rodzina, która liczy teraz kota, męża, a wkrótce także nasze pierwsze dziecko, które jako prezent od Mikołaja dostaniemy na Nowy Rok.

Trzy lata minęły jak trzy przepiękne dni: pamiętam każdy w najdrobniejszych szczegółach:

pierwszy spacer po starówce


i królewskich parkach


niezwykle smaczną kuchnię polską (na którą czasami jeszcze narzekam)



nowych znajomych


niezwykłe muzea 


długo wyczekiwaną podróż do Czech

i niezapomniany EuroTrip






















... i moją największą miłość



Wspominam te czasy z lekką nostalgią, ale patrzę także w przyszłość z nie mniejszymi oczekiwaniami i nadziejami.P.S. Moje gorące pozdrowienia tym wszystkim, których spotkałam w ciągu ostatnich lat. Mam nadzieję, że nie jest zbyt późno napisać: dziękuję za każdą chwilę!
Share
zBLOGowani.pl