21 November 2014

Patricia Kazadi Limited Edition dla Answear.com

22:17
Dzięki postowi @RockGlamPrincess, którą śledzę już od dłuższego czasu, dowiedziałam się o limitowanej kolekcji Patricii Kazadi specjalnie dla Answear.com. Następnego dnia złożyłam zamówienie a jeszcze następnego odbierałam przesyłkę w paczkomatach. Po pierwsze byłam zaskoczona tak szybką dostawą, po drugie jakością rzeczy z tej kolekcji po rozpakowaniu już w domu. Wszystko  co wpadło mi w oko jest w odcieniach szarości a to mój ulubiony kolor w sezonie jesiennym. Spodnie te, jak się okazało, nadają się zarówno do dłuższych spacerów jak i do pracy w biurze (podkreślę że mamy casual dress-code). Teraz, patrząc na zdjęcia żałuję że nie kupiłam tak pięknej niebieskiej bluzy z tej samej kolekcji. 
Patricia Kazadi Limited Edition jest wciąż dostępna na answear.com niektóre rzeczy można już kupić aż do 50% taniej!











Czapka - Answear.com
Bluza - Zara
Spodnie - Answear.com
Płaszcz - Zara
Buty - Wojas
Torebka - Wittchen

17 November 2014

Pożądanie (Une rencontre)

20:50
Gdzie się znajdziesz kiedy pójdziesz za daleko?..





"Une rencontre" można było oglądać w kinach od 18 lipca tego roku pod nazwą "Pożądanie".
"Kolejne romansidło" rozczarował się mój mąż gdy przeczytał opis filmu. Cóż, przyznaję, bardzo trudno przekonać sceptycznie nastawionego mężczyznę do melodramatycznego filmu. Jesteśmy od razu nastawieni, że czeka na nas bardzo smutna ale prawdziwa historia jak w "Titanicu" (którą osobiście uważam za klasyk gatunku i mogę oglądać powtórnie i przeżywać te same emocje raz za razem) albo bardzo naiwna i absolutnie nie nowa historia jak w "The Wedding Planner". Filmowe historie miłosne zazwyczaj opowiadają nam o przeżyciach skomplikowanej miłości nastolatków, o zdesperowanej parze na granicy rozstania albo o przedstawicielach różnych klas społeczmych próbujących zlepić swoje szczęście do kupy. Koniec zazwyczaj jest przewidywalny od pierwszych minut filmu: głowni bohaterowie będą ze sobą do końca życia i odejdą jednego dnia albo odwrotnie: szczęście nie jest możliwe kiedy są razem.
"Pożądanie" pokazuje temat zdrady z innej perspektywy niż zwykle. Główni bohaterowie to ludzie po 40-stce z jednej klasy społecznej, każdy ma swoją historię, niezłą karierę, stałe zasady dotyczące związków, ale jest jednak między nimi jedna, zasadnicza różnica. Bohater Cluzeta, Pierre, ma rodzinę, jest wspaniałym ojcem i mężem przez poprzednie 15 lat, to dla swojej żony zmienił swoje życie i zostawił miłosne intrygi z przeszłości. Bohaterka Marso, Elsa, jest zapracowaną pisarką, mamą trójki dzieci i samotną kobietą, która jeszcze wierzy w miłość. Ich perwsze spotkanie odbywa się w bardzo spokojnej atmosferze ale okazuje się przełomowym momentem i przewraca wszystko w ich życiu do góry nogami. Obydwoje wracają do codziennych obowiązków ale łapią się na myśli, że wyczekują ich ponownego spotkania. Taka szansa pojawia się wkrótce gdy Pierre i Elsa spotykają się w klubie zupełnie przypadkiem gdzie obydwoje przyszli ze swoimi znajomymi. Tam odkrywają swoje karty. Obydwoje zaczynają myśleć o sobie nawzajem i czekać na kolejne spontaniczne spotkanie a najbliżsi przyjaciele tłumaczą to jako znak od Boga i czas na poważne zmiany w życiu.


Dzięki reżyserowi wcielamy się w rozwijający się romans, współczujemy głównym bohaterom, potępiamy albo za wszelką cenę wspieramy ich uczucia. W pewnym momencie trafia do nas fakt, że to nie jest historia o tym, że miłośc jest możliwa w każdym wieku. Owszem, często ludzie podczas kryzysu szukają nowej miłości i nawet 20-sto letnie związki rozpadają się na zawsze. Czy nasi bohaterowie mogą spełnić swoje marzenia tak samo jak mogli to zrobić będąc nastolatkami? Reżyser właśnie pokazuje wszystkie możliwe "co jeżeli" dla osądu swoich widzów. Pierre podczas całego filmu zadaje sobie jedno istotne pytanie: co stanie się gdy to wszystko zajdzie za daleko? Robi małe kroki w kierunku nowych przygód ale zostawia sobie wyjście awaryjne: nie daje obietnic ale trzyma przy sobie Elsę. Bawi się w nowe uczucia dlatego by poczuć się znowu młodym i zakochanym, a co jeszcze ważniejsze, by poczuć że nadal, po 40-stce, może być atrakcyjnym facetem. Czy nie wystarczy tylko marzyć o tym co mogło by się stać ale nic przy tym nie zmieniać w swoim życiu? On ma wszystko co jest niezbędne dla szczęścia, po za tym, dlaczego ma zostawiać swoją żonę? Dlaczego ma porzucić stały i pewny związek, po to żeby usatysfakcjonować swoją nową pasję? Jakie konsekwecje niesie za sobą jego działanie? Co się stanie gdy zdecyduje się na więcej? Czy to jest strach i tchórzostwo charakterystyczne dla wszystkich mężczyzn, czy to jest zdrowy rozsądek i pozostała miłość do żony? Pewnie reżyser zostawia te pytania dla nas, jak byśmy postąpili będąc na jego miejscu?



Wracając do pytania o miłości: czy na pewno ona jest możliwa w każdym wieku i czy w każdym wieku można zostać szczęśliwym spełniając swoje chwilowe pragnienia? Czy można porzucić wszystko by być szczęśliwym i zrobić tym samym krzywdę bliskim osobom których w przeszłości obejmowała nasza miłość?
Pierre znajduje niezwykłą odpowiedź: "dzisiaj bohater nie zostawia żony a wręcz przeciwnie - zostaje z nią". Dlatego aby historia się nie skonczyła, lepiej jej nie zaczynać: główny bohater podejmuje decyzję aby zostać tylko ze swoimi fantazjami nie czyniąc nikomu zła.


Temat zdrady pokazany jest w niezwykły sposób. Niektórzy obwiniają ten film o brak prawdziwych emocji a głównego bohatera o nieszczerość uczuć i brak tej właśnie namiętności. Z jednej strony pokazana jest kobieta spragniona w poszukiwaniu Tego z kim mogłaby spędzać codzienność, z drugiej strony mężczyzna niegotowy do nowych przygód, który nie potrafi nagle przemienić się w gorącego kochanka. Moim zdaniem lekki charakter całego filmu pozwala nam domyślać się wiele za nich: obraz każdego z bohaterów i ich rodzin jest niedopracowany na tyle, żeby wyglądać jak szablon. Tym samym możemy odpowiadać na wszystkie pytania razem z głownymi bohaterami.
Bezpieczny charakter całości jest przyjemnie przyprawiony dobrym soundtrackiem i mocnymi dialogami.

Где ты окажешься, зайди ты слишком далеко?



"Une recontre", в российском прокате "Одна встреча", фильм, который оставил у меня приятное воспоминание. Мой муж, однако, был скептически настроен, и уговорить его на совместный просмотр не удалось. Этот факт абсолютно меня не удивил, напротив, укрепил во мнении, что предвзятое отношение к мелодрамам вызвано такими картинами, как "Титаник" (для меня это, тем не менее, классика жанра) и "Свадебным переполохом". Все, чего мы ожидаем от таких фильмов, это трудностей неразделенной любви между одноклассниками или кризиса семилетнего брака или же отношений между представителями разных социальных ниш. Чаще всего нашему вниманию представляется переслащенная и малоправдоподобная мыльная опера или, наоборот, душещипательная драма с беспросветными любовными муками главных героев. Конец можно предугадать заранее в большинстве случаев: все будут жить долго и счастливо и умрут в один день или умрут в разных концах Земли, несчастные и одинокие. Простите за метафоры, но именно такое впечатление оставляют у меня большинство мелодрам.
"Одна встреча" показывает тему супружеской неверности с непривычного ракурса. Главным героям уже далеко за сорок, у каждого есть семья, успешная карьера, выработанные годами принципы... Основная загвоздка в том, что Он женат и по-своему счастлив, Она одинока, сама воспитывает твое детей и, как любая женщина, ищет того, с кем можно разделить свою жизнь. Героиня Софи Марсо, Эльза, - творческая личность, писательница без серьезных отношений, принципиально не встречающаяся с женатыми. Герой Франсуа Клюзе, Пьер, - уже на протяжении последних пятнадцати лет примерный семьянин, именно ради своей жены он в корне изменил стиль жизни и оставил в прошлом все свои любовные похождения.
Оба пересекаются в непринужденной обстановке, завязывают приятную беседу и мило проводят время. Однако, именно это знакомство разжигает взаимный интерес, оба ждут возможности увидеться еще раз. Это действительно происходит; во второй раз, в клубе, они уже не скрывают своей симпатии.


Чего ожидает зритель? Скорее всего, захватывающей истории любви, доказывающей, что любви все возрасты покорны. Чтож, и да и нет. Режиссер данной картины намеренно позволяет нам на протяжении всей картины оценивать новоиспеченных любовников, осуждать их поступки, одобрять, сопереживать, надеяться...По моему скромному мнению, она осознанно не углубляется в описание образов главных героев и их повседневной жизни, создавая тем самым шаблон, в котором мы можем увидеть и себя. Режиссер на протяжении всего фильма задает вопрос: "А что будет, если?...", на который пытается ответить герой Пьера в одиночку. Почему в одиночку? Скорее всего потому, что Эльзу связывают меньшие обязательства и она не идет осознанно на измену и готова практически здесь и сейчас впустить в свою жизнь нового мужчину, новую любовь. Пьер, наоборот, взвешивает каждый свой шаг и оценивает каждый возможный сценарий развития событий, пытаясь сохранить семью и, одновременно, почувствовать себя молодым и любимым. И тут он поступает как большинство мужчин: не связывает себя обещаниями, старается не выдать свой секрет дома, дразнит Эльзу откровенными признаниями, которые не приводят ни к чему. Пьер кладет на одну чашу весов все то, чего он успел добиться в жизни, на другую - свои новые мечты и просчитывает, как много он потеряет и что обретет взамен.


Стоит ли его осуждать? Как ни странно, у меня ни на секунду не родилось желание укорить его в нерешительности и трусости. Возможно это правда, и любви все возрасты покорны, только в каждом ли возрасте есть возможность на переворот? Каждый ли может уйти от семьи ради новой страсти? Тем более, что Пьер по-своему счастлив со своей женой и она совсем не заслуживает быть несчастной, любовь - это не консервы со сроком годности на упаковке. Можно ли пожертвовать всем ради мимолетного счастья, или скорее, своих желаний и фантазий? Будет ли оно долговечно? Воплотятся ли наши фантазии или окажутся бесплодными?


Пьер находит достаточно неоднозначное решение и оставляет все эти вопросы открытыми...Прекрасное французское кино, приправленное отличным саунтреком и яркими диалогами. Желаю приятного просмотра!

"Чтобы история никогда не заканчивалась, ее лучше не начинать"



11 November 2014

Matrioszka is coming to town

10:16


Czy zdarzało się Wam kupić wymarzoną rzecz i później bardzo długo czekać na moment kiedy można będzie ją założyć?
Jakiś czas temu znalazłam tę piękną bluzę na mrgugu.pl i od razu stwierdziłam że ona jest stworzona dla mnie. Miłość od pierwszego spojrzenia, jeśli już nazywać rzeczy po imieniu. Bliska mojemu sercu jest ta przemalowana, niebieskooka naiwna dziewczyna z półki słowiańskich pamiątek. Jej wyrazisty obraz jest na tyle mocny i sam w sobie jest na tyle kompletny, że nie mogłam dobrać do niego odpowiedniej pary. Pierwszy listopadowy przymrozek podrzucił mi kilka pomysłów i najciekawszym z nich chciałabym się dziś z Wami podzielić. Perfekcyjnie moja Matrioszka wygląda razem z dżinsami boyfriend: jej niezwykła kobiecość może swobodnie "wyjść" na ulicy miasta ale tylko w tandemie z mocno kolorowymi dodatkami i szpilkami. W ogóle uważam że połączenie spodni typu boyfriend z wysokimi obcasami, a w tym przypadku chodzi mi raczej tylko o szpilkę, jest bardzo seksowny i może uratować nawet najprostszy outfit... Życzę przyjemnego oglądania!
P.S.: bluzę tą jeszcze można znaleźć w rozdziale "Muzeum" na Mr Gugu pod linkiem tu.









Kurtka - Reserved
Bluza - Mr Gugu & Miss Go
Dżinsy - Reserved
Pasek - Reserved
Szpilki - vinted.pl
Torebka - unknown

27 October 2014

Daily hair routine

20:06
Przez bardzo długi czas wizyty u fryzjera nie sprawiały mi przyjemności i nasza rozmowa zawsze się zaczynała od słów "Pani wie że ma Pani bardzo suche włosy?" albo "Musi Pani używać maseczki nawilżającej do włosów" itd. Nie to żebym ignorowała te rady, raczej nie miałam nic do powiedzenia ponieważ tyle maseczek wypróbowałam przez ostatnie lata, że chyba nikt inny nie wypróbował tyle przez całe swoje życie. Każda możliwy sposób znaleziony w Internecie, od profesjonalnych kosmetyków do domowych sposobów, przeszła (dosłownie) po mojej głowie. Każda przynosiła różne efekty, czasami widoczne a czasami odczuwalne tylko przez mój portfel, także jeśli ktoś potrzebuje obalenia mitu, że żelatynowa maska działa tak samo jak laminowanie, szybko mogę przyjść z pomocą.
Ostatnia wizyta u fryzjera przekreśliła wszystkie poprzednie lata rozczarowań - już kilka dni czuję się niesamowicie i oczywiście dumna z siebie. "Pani ma włosy jakby z reklamy szamponu! Kolor jest przepiękny, tak jakby to było ombre, a przecież to naturalny odcień. Wcale nie są suche i są bardzo zadbane, nie wiem o co Pani się martwi!"
Było to bardzo przyjemnym zaskoczeniem, bo przez ostatni czas staram się jak najmniej zwracać uwagę na przereklamowane kosmetyki i ich nie stosuję. Dziesiątki blogerek chwałą produkty Makadamia czy np. szczotkę Tangle Teezer. Słyszałam ostatnio o kolejnej nowinie wśród szczotek: "szczotkę do mokrych włosów", która moim zdaniem, w samej idei jej istnienia, jest jak różny papier toaletowy: dla jedynki i dwójeczki :) Zrozumiałam że pora postawić na kompleksowe działanie, które będzie rozwiązaniem wszystkich problemów z włosami. Poniżej umieściłam mój krótki przepis na długie i piękne włosy.



 

Kompleksowe działanie zapewnia mi Cece Med; w moim przypadku to linia przeciw wypadaniu włosów. Wybrałam najlepszy moim zdaniem witaminowy kompleks dla stymulacji regeneracji i porostu włosów. Ten produkt zrobił w ostatnim czasie furorę na polskim rynku: jest niezbędny przy zmianie sezonów kiedy jak koty gubimy "futro" na każdym kroku. Kompleks zawiera szampon, odżywkę, balsam, suplement diety i ampułki do skóry głowy dla mocnejszej stymulacji cebulek włosów. Wiele kobiet już zdążyło je wypróbować i podzielić się zaskakującymi wynikami: po trzech miesiącach stosowania pojawia się znaczna ilość nowych włosów. Może oczywiście bez przesady, końska grzywa nie urośnie a na łysej głowie nagle nie pojawi się warkocz Fiony, ale nawet po pierwszym miesiącu mogę potwierdzić: na mojej szczotce zostaje coraz mniej włosów. Oczywiście trzeba pamiętać by po każdym myciu głowy użyć ampułki dla skóry głowy i codziennie brać suplement diety. Brzmi uciążliwie ale tak nie jest; ta procedura nie wymaga wiele czasu a wyniki jak się okazało mówią same za siebie.





Oprócz działania na skórę głowy za niezbędne uważam nawilżanie całych włosów aż do samych końcówek. Lubię w wilgotne włosy wmasowywać naturalne olejki bo dzięki temu utrzymują się one nawilżone. W tym celu dobrze sprawdził się olejek arganowy, 100% naturalny Argania Spinosa Kernel Oil. Taki można znaleźć m.in. u Scandia Cosmetics.


Na co dzień przed wyjściem z domu stosuję odżywkę w sprayu i jak do tej pory sprawdzały się wszystkie spraye od Schwarzkopf. Zresztą to jedyna firma z dostępnych w markecie której ufam.



Tips and tricks

Każda z nas ma swoje sposoby, bez których nie może się obejść jej pielęgnacja włosów. Przedstawiam moją piątkę tips and tricks:


  • Mycie głowy kończę zimną wodą, najlepiej źródlana albo gotowaną, równie dobrym będzie ostudzony wywar ze stokrotki. Włosy będą miękkie i lśniące.
  • Mokrych włosów nie zawijam w ręcznik. Nie robią tak nigdy w salonach fryzjerskich i Wam też tego nie polecam. Jeszcze lepszą opcją będzie suszenie włosów bez pomocy suszarki.
  • W domu zawsze trzymam pod ręką klamrę do włosów. Babciny sposób zapinania włosów? Może i tak ale najmniej szkodliwy.
  • Czeka na mnie trudny długi dzień i skomplikowana fryzura? Planuję wariant główny i zapasowy: jeśli cały dzień pada deszcz to nie ma sensu się męczyć i nakręcać włosy bo nie przeżyją nawet godziny.
  • Wieje tak że omal nie unosi z miejsca? Zapnij włosy, zrób kucyk, cokolwiek co uratuje włosy przed wieczornym wyrwaniem.

Na koniec: nie można zapuścić długich i zdrowych włosów tylko z pomocą kosmetyków. Najważniejszym czynnikiem wciąż pozostaje zdrowe odżywianie (albo suplementacja) i przyjmowanie odpowiedniej ilości płynów (czyli ok. 1,5-2 l na dobę).





6 March 2014

Trend: Hot or Not?!

21:59
Rok po roku, sezon po sezonie pojawiają się nowe tendencje w modzie. Watro mieć na uwadze, że w różnych miejscach są różne pojęcia piękności, stylu i kobiecości. Jednym z ciekawszych przykładów jest historia, która miała miejsce dawno temu w Chinach. Żył tam bowiem bardzo bogaty książę, który miał fioła na punkcie małych dziewczęcych stópek. Kobiety zaczęły masakrować swoje nogi aby uzyskać piękny (według księcia) wygląd, czyli stópki długości niespełna 10 cm. Nie będę gorszyć tu żadnymi zdjęciami bo skrzywdzone nogi bardziej przypominały płetwy morskiego zwierza. Z resztą, tu znajdziecie "wsztrząsające" przykłady: chińska moda.
Nie trzeba daleko szukać - w Rosji obecne pojęcie o kobiecym wygłądzie jest mylnie porównywane z czymś takim:

lub


Osobiście czułabym się zbyt niekomfortowo w pobliżu takich IT-girlz :D Ale znam wiele dziewczyn, które chcą przedłużyć wszystko co się da, zrobić podobne do złotej rybki usta i spełniać marzenia jakiegoś typa z Jeep'a. Jak oceniacie ten trend: Hot or not?

Z drugiej strony to co jest uważane za głupotę w jednym społeczeństwie, jest standardem w innym. Nic dziwnego, że rosyjscy faceci chętnie wybierają podobne dziewczyny i wcale nie widzą w ich wyglądzie podobeństwa do zwykłej dziwki.

Dla mnie sytuacja w Europie przedstawia się zupełnie inaczej. Przez pierwsze miesiące po przeprowadzce do Warszawy dziwiło mnie to, że jest tak wiele niezadbanych kobiet. Dokładnie tak: niezadbanych, zbyt prosto ubranych, z absolutnym chaosem na głowie. Tak, jakby w calej Europie zostały naraz zlikwidowane wszystkie sklepy z kosmetykami, normalnymi ubraniami i każdy jeden fryzjer przeszedł na emereturę. Dlatego właśnie bardzo szybko nauczyłam się poznawać w tłumie "wschodnie" koleżanki: ubrania podkreślające kształty sylwetki, zawsze rozpuszczone długie włosy i koniecznie szpilka. Fakt: rosjanka bądź ukrainka założy wysoki obcas nawet jak będzie na progu śmierci i wykończenia idąc nawet przez góry albo piaski Sahary. Czas w nowym miejscu robi swoje: nauczyłam się odstawiać na bok szliczne szpilki i zakładać balerinki, wyjmować z szafy parkę zamiast futrzanego płaszcza i kupować zwykły sweterek zamiast roskosznej przezroczystej bluzki. Inny świat - inne trendy... Zaczęłam więc zagłębiać się w temat modowych zainteresowań polskiej młodzieży: co jest hot a co jest not?

Wystarczyło zaledwie kilka miesięcy aby przypomnieć sobie słowa mojej przyjaciółki (dzięki Natalia!): modnie-nie modnie ale kobieta musi wygładać kobieco! Co to oznacza i co mam na myśli?
Wystarczy przejść ulicami miasta, wejść na kilka z przeszło miliarda stron blogerek albo przeczytać fora internetowe, gdzie ktoś wymienia i ocenia najmodniejsze trendy sezonu.
1. Ulice miasta podpowiadają, że... generalnie ludzie nie mają swoich pomysłów. Widać że mnóstwo stara się trzymać jednego stylu i wygłądać jak po kserokopiarce! Nie wyrózni Cię czerwona szminka skoro co druga Was używa tej samej.
2. Opinie na temat modnych trendów. Uważacie, że to jest bardzo subiektywny temat? Że każdy ma swój gust i chęć ubierania się w cokolwiek zechce? Zgadzam się z każdym stwierdzeniem, lecz niestety to jak wygląda tłum, czasem wyznacza wątpliwe pojęcie o modzie, kobiecości i seksowności.
Każdy typ ubrania odpowiada określonemu wydarzeniu, pracy, zajęciu a przede wszystkim wiekowi. Np. nikt nie zacznie nagle zakładać kamizelki ratunkowej idąc na zakupy albo na wieczór ze znajomymi. Albo wyobrażcie sobie dziewczyny z seriali Sex and the City bądź Gossip Girl. Czy któraś z nich chodziła na codzień w grindersach? Poniżej przedstawiam kilka trendów, które naprawdę nie pasują do każdej sytuacji i miejsca i w żadnym stopniu nie przyczyniają się do seksownego wyglądu, zwłasza młodych i wykształconych dziewczyn.

Trampki


Bez wątpliwości: są wygodne. Ale zakładając je razem z sukienką ryzykujesz wygłąd nastolatki wracającej ze szkoły. Hot or not? Raczej - not.



Creepers boots:


Modna stylizacja czy raczej widok hipstera:


Workersy:


Te buty jak najbardziej przypominają, że są rzeczy pasujące tylko i wyłącznie do pewnych profesji albo odpowiednich mniejszości, jak np greendersy :)



Połączenie oversize swetrów i długich spódnic. Nie mam nic przeciwko tym dwóm rzeczom, tylko że osobno, przy czym oversize sweter lepiej zostawić dla kameralnej atmosfery a długie spódnice wybierać starannie, pamiętając o swoim wzroście. Inaczej może pojawić się coś w tym stylu:


Boyfriend jeans. Są niezłe w polączeniu ze szpilkami. Ważne tylko nie pomylić się i nie podwijać byle jakich jeansów, zwłaszcza rozkloszowanych, bo natychmiast zaczynam szukać wzrokiem gumofilców.

 

Trudno sobie wyobrazić aktorki z Sex and the City ubrane w taki sposób :D

Z drugiej strony nikt nie wymaga żebyśmy wyglądały codziennie jak aktorki z czerwonego dywanu, lecz nie trzeba dużo czasu żeby małymi dodatkami podkreślić swoją kobiecość i zamiast ślepego kopiowania trendów, które wcale nie obiecuja stworzyć z każdej kobiety seksowną perełkę, zrealizować własne, często bardzo dobre pomysły. Jeśli tych zabraknie - mam dla Was kilka podpowiedzi, z których sama korzystam na codzień:
  • Sięgajcie po żriódła inspiracji. Czy to jest modny magazyn? A może sklep z ubraniami waszej znajomej? Może najcenniejszym żródłem modnych nowin jest i zawsze będzie internet? W takim układzie wiele ciekawostek można znaleźć na takich stronach jak:
 

  • Jeśli znajdziecie bardzo fajne polączenia, to starajcie się je "zanotować" i w taki sposób "zapamiętać". Na przykład wklejajcie obrazki do PinMe listy (np na Pinterest). W każdej chwili można będzie taką listę łatwo otworzyć i użyć jako pomysł na nowy dzień albo na kolejny shoppingowy weekend. Poczujcie się w roli swojego osobistego stylisty: zróbcie kolaż ze stylizacjami ulubionego magazynu mody i powieście go w swojej szafie. Tak każdego dnia i każdej chwili oczami będą dostępne wymażone stylizacje :)

  • Jeśli macie chwilę - zróbcie zdjęcie tej pięknej dziewczyny z lustra i zachowajcie je na później. Wystarczy dodać takie zdjęcie do własnego lookbooku lub na Pinterest. Zdjęcia te pomogą ocenić później zmiany które osiągnęłyście w swoim wyglądzie, podkreślić sukcesy i błędy (ale bez przesady ;) )
  • Nie ograniczajcie swojej fantazji ustalonymi przez kogoś trendami. Jeśli w tym sezonie są modne tylko rzeczy w stylu moro, rockglam i coś jeszcze, to wcale nie oznacza, że musicie wybrać coś konkretnego i nie wychodzić poza "ramy dozwolonego". Osobiście nie wyobrażam sobie jak kobieta lub facet może jednoznacznie stwierdzić w jakim stylu się ubiera. To raczej świadczy o kompletnym braku wyobraźni i twórczości. Trudno żeby Raulph Lauren albo Stella McCartni określili całe swoje wieloletnie tworzenie jednym-dwoma stylami. 
  • Starajcie się nie martwic o opinie innych, bo czy to ma w ogóle sens? Osobiście nie lubię ocen wydawanych przez nieznajomych mi ludzi: nigdy nie wiadomo kto ma jaki gust, humor i ogólny sposób wyrażania swoich myśli. Zastosuję dziwny przykład: jeśli człowiek preferuje biały zamiast czerwonego, to nigdy nie stwierdzi że czerwony mu się bardziej podoba.Kiedyś miałam przyjaciółkę, która mówiła że mam w każdych ubraniach mały biust. Zaczęło mnie to martwić, bo może serio wyglądam jak deska? Dopóki nie poszłam z nią na zakupy gdzie przez przypadek zobaczyłam co ona ma pod ubraniami... Starczy powiedzieć, że przestałam zamartwiać się tym tematem już na całe życie :) 
Nie zawsze mamy te talenty, których byśmy chcieli, nie zawsze nasz gust podoba się tłumom ludzi. Ale czy to ma zatrzymać nas przed próbami? Czy to, że ktoś określił hot trendami coś, w czym absolutnie nam nie do twarzy, musi nas irytować? Nigdy! Próbujcie trzymać się własnych zasad i kto wie, może nazwą Was kolejną Trendsetterką? :)





Share
zBLOGowani.pl