W miniony weekend całkiem sporo naoglądałam się Warszawy, lecz jednocześnie nie zobaczyłam wielu ciekawych zakątków po tej i drugiej stronie Wisły. Wszystko dzięki ciągłym zmianom kursowania komunikacji miejskiej. Zbyt dużo wydarzeń trafiło się jednego dnia, zaczynając od mojego cichego Ursynowa po Praskie dzielnice. W Sobotę zdążyłam na kilka imprez, lecz z żadnej nie wyszłam zadowolona.
Tak to jest, kiedy wygonię swoich mężczyzn do babci: poranek, popołudniowy spacer i wieczorowe oglądanie filmu są tylko dla mnie. Obudziłam się wyspana o 7 ale na silę skorzystałam z okazji i pospałam dłużej. Kiedy się to ostatnio zdarzyło a kiedy będzie znów możliwe? Nawet kotka to zrozumiała i cichutko leżała obok mnie, czekając aż będę gotowa wstać. Odpoczynek to coś z czego rezygnujemy nie myśląc o tym, że szybkie przemęczanie się, problemy w pracy, nawet wypadające włosy mogą być skutkiem niewystarczającej ilości snu.
Jak zleciał mój dzień? Kwiaty na targu i pachnąca bazylia, smaczne śniadanie, składające się z kanapek z pastą jajeczną. Następnie Bulwary Wiślane i Dzień Różowej Wstążki organizowany corocznie przez Avon. Było niezbyt tłoczno, stanowiska nie były mocno oblegane i nic mnie nie zaciekawiło. Zachciałam zdążyć na kolejną imprezę - Slow Weekend w warszawskiej Soho Factory. Niestety tu też spotkała mnie porażka. Te same ubrania, te same szare bluzy, wszystko to co pojawia się już od roku (a tyle dokładnie aktywnie uczestniczę i odwiedzam targi). W czym jest problem? Brak pomysłów? Czy na targi trafiają niezmienne bestsellery?
What I'm wearing:
Scarf - Bijou Brigitte
Off the shoulder blouse - H&M
Off the shoulder blouse - H&M
Skirt - Mom's (vintage)
Sandals - DeeZee
Clutch - Mohito
Bracelet - vintage
Earring - Svarowski
Bracelet - vintage
Earring - Svarowski




